Coraz więcej firm światowych przenosi swoją produkcję do Chin. Chcą mieć dostęp do największego na świecie rynku zbytu, ale chcą też produkować po konkurencyjnych cenach. Powstają więc montownie samochodowe, produkuje się maszyny i samoloty, wielkoseryjnie produkuje się sprzęt komputerowy. Powstają też ośrodki badawcze będące oddziałami czołowych światowych firm także w dziedzinach będących nośnikami postępu w innych branżach (np. elektronika, inżynieria materiałowa). W ten sposób do Chin przenoszone są metody pracy, tajemnice techniczne i technologiczne. Firmy chińskie sprawdzają się jako partnerzy największych firm światowych, w dziedzinach z najwyższej półki. Już dziś ich oferty w zakresie usług kosmicznych są najkorzystniejsze w świecie.
Ostatnie lata dynamicznego rozwoju chińskiej gospodarki doprowadziły do tego, że na Chiny nie można patrzeć tylko jak na wielki konsumencki rynek. Na Chiny mające dziś ponad 20% ludności świata przypada dziś 12% światowego PKB, lecz ich udział w światowym wzroście gospodarczym i w wymianie gospodarczej z zagranicą jest znacznie większy. Trzeba też zaznaczyć, że wokół nadzwyczaj szybko rozwijającej się chińskiej gospodarki, koncentrują się dziś gospodarki sąsiednich krajów azjatyckich, z których Chiny importują dziś więcej towarów niż Japonia – obecnie, jeszcze druga gospodarka światowa.
Chiny zaczynają odgrywać coraz większą rolę w światowej gospodarce i polityce.[1]
To prawda, że od kilku lat tempo rozwoju ich gospodarki jest imponujące. Jednak powstają też pytania: jak długo będzie trwał ten boom, kiedy i na jakie ograniczenia natrafi ten największy dziś rynek świata? Warto więc zwrócić uwagę na zagrożenia i na to, jak Chińczycy radzą sobie z nimi.
Na jednym z pierwszych miejsc znajdują się obawy o bilans energetyczny, w tak szybko rozwijającej się gospodarce i o to, czy rozwój dostaw energii będzie w stanie nadążyć za wzrostem potrzeb. Może się bowiem okazać, że w następnych latach na tak szybki rozwój gospodarczy, wzrost zapotrzebowania na energię i paliwa energetyczne rynek nie będzie przygotowany i może to w poważnym stopniu ograniczyć tempo dalszego rozwoju Chin.
W tej dziedzinie Chińczycy robią wiele. W pierwszej kolejności warto przypomnieć o inwestycji w największy na świecie kompleks elektrowni wodnych na rzece Jangcy. Dostarcza on już teraz olbrzymich ilości bardzo taniej energii na potrzeby przemysłu i gospodarstw indywidualnych.[2]
Problemem mogą być paliwa płynne i gazowe. Chiny mają swoje złoża, ale niewystarczające. Ostatnio podjęli jednak szereg decyzji cenowych tak, by zniechęcić dotychczasowych odbiorców zagranicznych (m.in. Japonię) do rezygnacji z chińskich dostaw. Z drugiej strony mają oni pod bokiem Syberię z jej złożami ropy i gazu. Dawniej korzystanie z tych zasobów nie było możliwe ze względów politycznych, a głównie z powodu ówczesnego stanu stosunków pomiędzy ZSRR i Chinami.
Obecnie sytuacja polityczna w tej części świata jest korzystniejsza, a stosunki między Rosją i Chinami są uznawane za dobre, stabilne i przewidywalne. Stwarza to warunki sprzyjające realizacji wspólnych, perspektywicznych koncepcji. Zapewniając sobie dostawy z Syberii, (a także zapewniając dostawy dla Korei i Japonii), Chiny stworzą sobie warunki dla zaspokojenia rosnących potrzeb, zmniejszą też obecny poziom ryzyka, wynikający z dotychczasowych dostaw głównie z regionu, w którym od lat nieustannie dochodzi do konfliktów zbrojnych. Chiny nie zwlekają. Już dziś są udziałowcami wielu firm eksploatujących złoża na Syberii i w innych regionach świata (np. w Arabii Saudyjskiej). Intensywnie rozwijają współpracę przy nowych projektach budowy magistral rurociągowych z syberyjskich złóż na Daleki Wschód.
Problem jest rzeczywiście kluczowy, bo już w tym roku popyt na paliwa w Chinach będzie o ok. 9% większy niż w roku poprzednim i Chiny staną się drugim po USA ich konsumentem.
[1] M. Kuźmicz, Złoty wiek Chin, Gazeta Wyborcza, 11-022005.
[2] M. Kruczkowska, Pekin pożera Pekin, Gazeta Wyborcza, 22-03-2004.