Wzrost gospodarczy Chin a gospodarka światowa

5/5 - (3 votes)

Chińskie towary zalewają świat. Rośnie deficyt czołowych krajów świata w handlu z Chinami. W wymianie handlowej z USA w roku ubiegłym osiągnął on poziom 162 mld USD, a w tym roku może przekroczyć 225 mld USD. Biały Dom oskarża też Pekin, że z jego przyczyny w USA utracono 2,8 mln stanowisk pracy. Nie inaczej jest w handlu z Unią. Systematycznie rośnie też deficyt w wymianie handlowej Polski z Chinami (w ostatnich latach wyniósł on: w 2002 roku-1,8 mld USD, w 2003 roku-2,6 mld USD, w 2004 -3,5 mld USD). Tak USA, jak i Unia ostatnio wprowadzają pośpiesznie regulacje i ograniczenia na import kolejnych grup towarowych z Chin.

Po walutowym kryzysie azjatyckim w 1997 r. Chińczycy ściśle powiązali swojego juana z USD. Ta decyzja okazała się bardzo korzystna dla chińskiej gospodarki i można dziś powiedzieć, że na niej Chiny opierały swój dotychczasowy rozwój gospodarczy, którego tempo jest dziś głównie zależne od rozwoju eksportu. Już od pewnego czasu wiele krajów dostrzegało w swobodnym wchodzeniu chińskich towarów na swoje rynki  poważne zagrożenie. Jednak mimo świadomości słabości swoich gospodarek i niezbędności ich zreformowania (chodzi tu o wysoki poziom deficytu budżetowego i handlowego w USA, oraz zjawiska kryzysowe w czołowych gospodarczo krajach Unii), to jednak za główną przyczynę tego pasma sukcesów chińskich towarów na światowych rynkach wygodnie im jest upatrywać zaniżony kurs chińskiego juana wobec USD. Tak twierdzi się do dziś, chociaż wszyscy mają świadomość, że obecna konkurencyjność chińskich towarów to nie tylko skutek niedowartościowanej chińskiej waluty, lecz przede wszystkim rezultat zauważalnego wzrostu ich jakości i niskich kosztów robocizny.

Od dłuższego już czasu obserwowano naciski polityczne na Pekin, by zreformował dotychczasową politykę wobec kursu juana. Mimo to w połowie lipca rynki walutowe zaskoczyła informacja o odejściu Chin od sztywnego kursu juana wobec dolara i powiązaniu go z koszykiem walut. Obecnie w skład tego koszyka wchodzą GBP, EUR, JPY, USD, HKD, AUD, CAD oraz CHF. Kurs juana wobec dolara został ponadto zrewaluowany o 2,1% i obecnie wynosi on 8,11 juana/USD wobec poprzedniego kursu 8,28 juana/USD. Pasmo wahań zostało ustalone na +/- 0,3% wokół kursu referencyjnego.

Powszechnie mówi się, że decyzja chińskiego rządu o rewaluacji juana i rezygnacji z jego dotychczasowego, ścisłego powiązania z amerykańskim dolarem, zaskoczyła obserwatorów. Jednak zaskoczenie to nie dotyczyło treści samej decyzji (bo od pewnego czasu spodziewano się jej), ale momentu jej podjęcia[1]. To zaskakujące wprowadzenie zmian kursu juana i powiązanie go teraz z koszykiem walut potwierdza charakter chińskich rządów, w którym decyzje podejmuje się w wąskim gronie i z liczeniem się przede wszystkim z chińskimi interesami. Jest bowiem prawdą, że rynek wewnętrzny Chin nie potrzebował tej zmiany, a obecnie w interesie Chin jest przede wszystkim utrzymanie tempa wzrostu eksportu. Pekin był już od dłuższego czasu pod rosnącą presją tak ze strony USA jak i ze strony członków instytucji międzynarodowych jak MFW i BŚ, w tym także grupy G8. Zatem wydaje się słuszną teza, że ta zmiana polityki walutowej jest przede wszystkim odpowiedzią na naciski zewnętrzne.

Ogólnie rzecz biorąc światowa gospodarka jest teraz silna. Światowy wzrost gospodarczy ma wynieść w tym roku 5% i 4,3% w przyszłym, Azja, Japonia wykazują oznaki ożywienia gospodarczego, a Chiny rosną szybko, może nawet zbyt szybko. Gospodarka europejska również rośnie w imponującym tempie, zwłaszcza kraje Europy Wschodniej takie jak Polska czy Czechy, które wyprzedzają resztę kontynentu. Międzynarodowy handel rośnie w tempie 8-9% w tym roku, zdecydowanie powyżej historycznej średniej.

Istnieją jednak potencjalne zagrożenia. Rośnie cena ropy naftowej, co podwyższa prawdopodobieństwo wzrostu stóp procentowych i wzrostu inflacji m.in. w USA i w Chinach. Rynek nieruchomości, który przeżywał boom w USA i na całym świecie, jest wrażliwy, a wyższe stopy procentowe mogą mu zaszkodzić. Inwestycje finansowe, zdaniem Neumanna, raczej nie ucierpią. Zachodnie i japońskie banki są w stosunkowo dobrej kondycji, ale już rynki wschodzące zostaną dotknięte wyższymi kosztami kredytów. Kolejnym potencjalnym problemem jest amerykański brak równowagi gospodarczej, bieżący deficyt doszedł do wysokości, w której prawdopodobnie zainterweniowałby Międzynarodowy Fundusz Walutowy, gdyby działo się to w kraju o mniejszym globalnym znaczeniu. W USA jest za mało oszczędności, wydatki konsumpcyjne w sektorze państwowym i prywatnym powinny zostać ograniczone na rzecz wzrostu oszczędności.

Chińska gospodarka jest przegrzana i może nie być w stanie dłużej utrzymać stabilnego kursu waluty wobec dolara. Jeśli Chiny mogą stopniowo spowolnić wzrost gospodarczy z 11% do 7%, byłby to mały cud. Gwałtowne zwolnienie może zachwiać światowymi rynkami finansowymi.

W interesie chińskiego rządu nie leży utrzymywanie tanich kredytów, nie jest to część długoterminowej strategii. Nie da się kontrolować stóp procentowych i inflacji w nieskończoność. Chiny mają kłopot z inflacją, a płynność jest wielkim problemem politycznym. Prawdopodobnie w ciągu najbliższego roku nastąpi korekta polityki finansowej.

W 2005 roku pojawiły się także inne zagrożenia gospodarcze. Zaistniało zjawisko łatwych globalnych pieniędzy. Istnieje ryzyko światowego spowolnienia i załamania rynku nieruchomości, nie tylko w USA. Kolejnym powodem do niepokoju są ceny ropy naftowej, zwłaszcza, że trudno jest przewidzieć dokładnie ich wzrost. Wrażliwa na to w długiej perspektywie jest zwłaszcza odradzająca się gospodarka japońska. Warto pamiętać, że wzrost cen ropy naftowej ma duży wpływ na wzrost PKB siedem kwartałów po podwyżce.

Chiny od ponad trzech dekad zadziwiają świat. Rozpoczęte pod koniec lat 70. ubiegłego reformy gospodarcze były z początku nieśmiałe. Chiny miały jednak za sobą 30 lat krwawych eksperymentów, które pochłonęły miliony ludzi – ofiar terroru i głodu. Na tym tle polityka następców Mao Zedonga – choć w kategoriach demokratycznych wciąż bardzo represyjna – stanowiła prawdziwy przełom. Oznaczała większe otwarcie na świat, przywrócenie minimum praw i wolności, a przede wszystkim znaczną poprawę poziomu życia ludności. Przyniosła też rozwój gospodarczy, który stał się w końcu dla świata problemem. Wprawdzie Chiny wytwarzają ponad dwa razy mniej niż Japonia, lecz trwający dwie dekady wzrost pozwolił zwiększyć produkt krajowy aż siedmiokrotnie. Gdyby takie tempo wzrostu miało się utrzymać przez kolejne 20 lat, Chiny – z wielkim potencjałem gospodarczym połączonym z ogromnym potencjałem ludnościowym – zrównałyby się z USA, a pod wieloma względami prześcignęłyby ten kraj. Jeśli jednak Chiny jeszcze przez jakiś czas utrzymają obecną dynamikę, to zaczną wysychać niektóre źródła surowców i ich ceny pójdą w górę.


[1] Z. Wei, Chińska gospodarka a Polska, „Gazeta Wyborcza” z dn. 23.09.2004r.